Forum polskich fanów Marka Knopflera i Dire Straits

Pełna wersja: Jak Będzie Na Zlocie
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3
A otto i takie króciutkie opowiadanko na temat zlotu. Sory wszystkich ale nie znam ani miejsca ani sposobu w jakim będzie się on odbywał. Zastrzegam też że nie chciałem nikogo urazić. Po prostu tak wczoraj myślałem jak to może byc, i pomyślałem że przeniosę to na papier B)




Robson szedł, cichymi malowniczymi uliczkami Krakowskiej starówki. Była godzina piąta piętnaście rano. Robson właśnie skończył pracę, wyszedł z radia po 4 godzinach prowadzenia audycji w stylu „jest wpół do ósmej, a teraz piosenka...”. Wyjął z kieszeni pogniecioną karteczkę. Nabazgrał na niej adres klubu do którego zmierzał... od pół godziny. Gdzie to może do cholery być. Pobłądził jeszcze kilka minut. W końcu dotarł do celu swojej wędrówki. Nie mogli bardziej tego ukryć. Spojrzał na drewniane drzwi w starym stylu, ktoś przykleił do nich kartkę formatu A4 z napisem beextrahealthynow.com. Robson wszedł do środka...
Spodziewał się że z powodu jego małego spóźnienia towarzystwo mogło być już zmęczone albo co (!Oczko... Jednak obraz jaki mu się malował przed oczami...
W jednym końcu sali stało małe podwyższenie. Na nim siedziało sobie trzech gości. Dwóch trzymało w rękach gitary a jeden był ledwo widoczny zza bębnów i talerzy. Robson poznał ich bez problemu: Bartek, Stony i za perkusją Howard. Podszedł bliżej. Zobaczył, że pod scenę coś leży. Nie to ktoś leży. Ten ktoś jest nieprzytomny a obok kogoś leży pogruchotane wiosełko modle Telecaster. Dopiero później Robson zdołał się dowiedzieć, że Martinez w trakcie grania Sultans of Swing wpadł w niezwykłą ekstazę i postanowił rzucić się ze sceny w publiczność. Na jego nie szczęście publiczność nie postanowiła o złapać. Biedny Marti.
Domorośli muzycy wyglądali na lekko zmęczonych a raczej znużonych. Bartek zaczął pojękiwać po czym zaczął grać pierwsze riffy do piosenki Do America. Jego ból nie brał się jednak ze zmęczeni fizycznego czy z powodu nie chęci do utworu. Oni po prostu grali tę piosenkę już po raz dwunasty tej nocy. Po prawej stronie Robson zauważył powód dla którego katowali się nieustannie jednym utworem. Powodem okazał się dwuletni chłopczyk tonący w wielkim błękitnym T-shircie z oficjalnym logiem zlotu. Chłopiec podskakiwał (co i rusz potykając się o leżącego na ziemi Martineza) i krzyczał „Knoptel! Knoptel!”. Do Amercia to jego ukochana piosenka, więc nakazywał ją sobie cały czas grać. Wszelkie próby sprzeciwu kończyły się wyciem i płaczem. I tak od trzech godzin.
Robson przywitał się ze wszystkimi po czym udał się w stronę barku, aby przeczyścić czymś przełyk. Przy barze stał Shiver, weteran Markowej muzyki. – Hej, Robson –zagadnął – Nalać Ci coś?
- A co polecasz? zapytał Robson
- Nasz klubowy drink, nazwałem go: „End of the perfect day”.
- Niech będzie. zgodził się
Przyglądał się jak Shiver nalewa do szklanki około tuzina różnych alkoholi, soków bądź innych dopełniaczy. Przygotowany napój postawił mu pod nos. Nie wiedzieć czemu Robsonowi właśnie teraz przyszedł do głowy fragment piosenki „like greas and paraffin”. Pociągnął solidny łyk. Błąd. Teraz wpadł mu do głowy cytat „it’s mostly alcohol, you ccan’t dennay it is strong...”.
Otrząsnął się z pierwszego szoku i jął (!Oczko się rozglądać dalej po sali. W jednym z jej rogów zobaczył jak grupka ludzi ustawiła się w kolejce do stolika przy którym siedziały dwie osoby. Pablosan, czcigodny fan z nad morza, i Dominika wielebna córka Knopflerowej muzyki z Warszawy. Robson podszedł bliżej by usłyszeć co mówią.
- Ja bym chciał Venezuelę 89, tam był taki moment że markowi ześlizgnął się palec serdeczny w trakcie grania The Bug...
- Postaram się jak będę mógł najlepiej. odpowiedział Pablo, dopisując kolejne imię do bardzo długiej listy.
- Ja bym chciał Vaison ’96...
- Prosze bardzo. powiedziała Dominika wyciągając z pod stołu trzy cd.
Gość wyciągnął portfel, zaczął liczyć swój budżet.
- O nie, nie! To za darmo! wykrzyknęła Dominika, gotowa się zażegnać na widok pieniezy.
Warto było tu przyjść pomyślał Robson.
-Why AYE MAN! zawołał Martinez, poczym znowu usunął sie w nieświadomośc.
Warto było...
Szczęśliwy Szczęśliwy Szczęśliwy Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech Tawnuk uwierz mi dawno tak się nie uśmiałem do komputera Uśmiech Chyle czoła, ale powiedz mi na jedno ucho dlaczego JA u licha jestem głównym bohaterem tej opowieści. Chyba nie chcę a raczej na pewno Oczko Ja widze siebie przy jakimś stoliku w rogu tego pubu. Ale pojechałeś!!! Szczęśliwy
Proponuję oficjalnie mianować autora Wielkim Kronikarzem Klubu i zobowiązać do publikowania na łamach tego forum cotygodniowych felietonów.
No ty jesteś pierwszy wśród postów więc to dlatego. A poza tym tak mi pasowało do tego że pracujesz w sobotę B)

Och yasne Shiver. Chetnie ale ja nie wyrobię lepiej jak 1 na miesiąc Język
Robson - to proste! Bycie liderem (liczba postow Uśmiech do czegos zobowiazuje Język
Chyba ktos byl szybszy Uśmiech
Tawnuk - super opowieść. Nie chwaliłeś się nam wcześniej jakoś Oczko
Taki talent...

Shiver, jestem ZA.
Do tego Bartek będzie drukował gazetkę a w niej te felietony, i będzie to alternatywa dla Ozonu i Wprostu Uśmiech
hahahahha super szczegolnie to Nasz klubowy drink, nazwałem go: „End of the perfect day”.


Duży uśmiech
tylko czemu akurat ja zginalem Duży uśmiech
dajcie spokoj ale falszuje na bootlegu Duży uśmiech why aye man Duży uśmiech z michalem
aha pisze sie skad a nie z kad Duży uśmiech za duzo siedzisz na czacie Uśmiech))
To tak z wrażeni "litrówki" takie popełniłem B)
Cytat:Originally posted by tawnuk@May 18 2005, 06:43 PM
i Dominika wielebna córka Knopflerowej muzyki z Warszawy.
Wiesz tawnuk Dominika mieszka w Warszawie, ale nie jest z Warszawy a to różnica Oczko . A skoro mówisz córka Knopflerowej muzyki to chyba wypadało by napisać nazwę miasta, w którym ta muzyka ją urodziła Język (czyt. poznała tą muzykę). Piszę to, bo nie w Warszawie się zaczęło zainteresowanie Markiem.
opowieść piękna i mogłaby się ziścić gdyby nie jeden mały szczegół, Robson nie mógł iść krakowską starówką, bo w Krakowie nie ma starówki hehehehe, chyba pomyliłeś z innym miastem Język, ja dołączę dopiero na część imprezową ok. 22-23 :/, także wytrzymajcie, bo chętnie bym sie zbratał z knopflero-fanami Uśmiech
Wytrzymacie? Wytrzymamy! Uśmiech Czekamy Michalku! Uśmiech
a mi sie opowiadanie srednio podoba
Kszaq ty to w ogole ostatnio ciagle w opozycji Oczko
Wiecie to nie jest tak łatwo pisać bez warsztatu. Ani nigdy nie byłem w Krakowie ani nie znam wszystkich waszych życiorysów.
A tak z ciekawości to w jakim miescie Dominika odkryła TĘ muzyke.
Cytat:Originally posted by tawnuk@May 19 2005, 05:17 PM
A tak z ciekawości to w jakim miescie Dominika odkryła TĘ muzyke.
Muzykę tę Dominique w mieście Stalowa Wola odkryła Uśmiech
Widzę, że Pan Howard zna się na rzeczy Uśmiech .
Cytat:Originally posted by BET@May 19 2005, 03:56 PM
Kszaq ty to w ogole ostatnio ciagle w opozycji Oczko
ano tak wyszło
Kszaq? Ale wcale na tym Forum nie musisz czuć się ograniczany. Napisz czasem coś więcej aniżeli 3 słowa...
Uśmiech
Stron: 1 2 3